Agnieszka Urazińska, Gazeta Wyborcza Łódź, 2010-01-08
Znane są już wyniki rankingu polskich miast. Zaskoczenia nie ma - metropolię mamy w kraju tylko jedną. A Łódź - jak określają specjaliści - "balansuje na granicy poczekalni".
Przebadano 18 miast. Eksperci sprawdzali ich pozycję konkurencyjną i tempo, w jakim siedemnastka goni lidera, czyli Warszawę. Oceniali też, jak atrakcyjne są miasta i z jaką siłą przyciągają do siebie kapitał, idee i talenty. Na tej podstawie został przygotowany ranking metropolitalności Nordea Metrox 2009, opublikowany w styczniowym dodatku do magazynu "Press".
- Coraz mniej ważne stają się państwa, coraz bardziej miasta. Znamy pozycję Warszawy w stosunku do światowych metropolii, chcemy sprawdzić, jaki jest dystans do stolicy innych polskich miast - opowiada Marek Bańczyk z Instytutu Konkurencyjnej Ekonomii Regionów, który przygotował i opracował ranking.
Wynika z niego, że w minionym roku jedyną i niekwestionowaną metropolią, czyli obszarem najsilniejszym, gdzie ludzie zarabiają najwięcej i żyją najlepiej, jest Warszawa. Dlatego to stolicy specjaliści dali 100 procent, a resztę miast do stolicy porównywali. Co jeszcze wynika z badań? "Gonimy świat pędzącej cywilizacji krokiem przyzwoitego średniodystansowca" - czytamy w raporcie. "Warszawa najszybciej. Wrocław szybko. Silesia, Trójmiasto, Kraków i Poznań w dobrym tempie". Za obszary najaktywniejsze i najbardziej zainteresowane metropolizacją uznano w rankingu Trójmiasto i Śląsk. Z badań wynika, że w Polsce oprócz jednej metropolii jest także pięć "metropolii w produkcji", zwanych challengerami (chodzi o Kraków, Wrocław, Poznań, Trójmiasto i Śląsk). Żaden obszar nie zasłużył na miano "przygotowującego się do produkcji", ale - zdaniem specjalistów - dwa są "w poczekalni".
A Łódź? Z rankingu wynika, że znajduje się właśnie w poczekalni. - A to oznacza, że wciąż jeszcze nie wiemy, czy stanie się tylko w miarę silnym miastem regionalnym, które w świecie się nie liczy, czy też dołączy do grona challengerów, a może nawet stanie się metropolią - mówi Bańczyk.
Jeśli chodzi o tzw. siłę metropolitalną miast - znajdujemy się na siódmej pozycji z wynikiem 9 procent (w porównaniu do 100-procentowej stolicy!). Drugi w tabeli Kraków ma tę siłę na poziomie ponad 20 procent. Najgorzej wypada Gorzów Wielkopolski (nieco ponad 1 procent).
Jedną ze składowych siły metropolitalnej jest kryterium zwane "jakość i rozmach życia", gdzie wzięto pod uwagę np. liczbę seansów kinowych, przedstawień, koncertów czy hoteli pięciogwiazdkowych, a także wyższe uczelnie i skalę lotnisk. I tu Łódź znajduje się na siódmej pozycji (a jakość życia łodzian sięga blisko 38 procent jakości życia warszawiaków...).
W kolejnej kategorii - "siła i nowoczesność gospodarki" - Łódź uparcie trzyma się siódmej pozycji (przed nami, klasycznie już, stolica, Wrocław, Poznań, Kraków, Śląsk i Trójmiasto). Na ten obraz składają się m.in. liczba osób zatrudnionych w firmach, nakłady inwestycyjne w przedsiębiorstwach czy poziom PKB na osobę.
Jakie są perspektywy dla Łodzi - "miasta siódmej pozycji"? Bańczyk: - Wszystko przed nią. Na pewno dystans między nią a pięcioma challengerami się zmniejsza. Na razie w rankingach miast świata jeszcze Łodzi nie widać, ale to naprawdę może się zmienić.